CZEGO KSIĄŻKOHOLIK NIE LUBI W KSIĄŻKACH?

By Klaudia H. - 22:14


Książkoholikiem jestem ogromnym. Moje życie nie istniało by bez książek. Choć je kocham, są pewne sprawy i rzeczy, których nie znoszę. W dzisiejszym wpisie dowiecie się jakie.

Z całego serca nie cierpię białych kartek. Źle mi się czyta książki z takimi stronami. Nie potrafię się skupić w stu procentach na tekście. Zdecydowanie wolę żółte. Druga sprawa to grube książki (czyt. powyżej 500 stron) z miękkimi okładkami. Ogólnie jest mi obojętne czy książka ma twardą czy miękką okładkę, ale przy bardzo grubych jest już inaczej. Połamane grzbiety są czymś czego nienawidzę. Książka jest zniszczona i nie wygląda już dobrze na półce. W grubych książkach często one lubią same się łamać, niestety. Nawiązując jeszcze do tematu okładek, mam ochotę udusić tego kto daję książce okładkę zupełnie nie nawiązującą do treści. Staram się przy zakupie kierować opisem książki, ale przyznam że okładka tak czy siak przyciągnie moją uwagę. Kiedy widzę książkę w kwiatuszki, a okazuję się że w środku jest mrok i tajemnica to nie jest w porządku, bo szykuję się na coś, a tego nie dostaję. Ostatnia rzecz książkowa, która nie należy do moich ulubionych to różne wielkości książek. Wiem, że to już może wydawać się chore, ale na prawdę mnie to drażni. Jestem z lekka perfekcjonistką i marzę, żeby moje książki były poukładane idealnie i równo. Wiecie, małe z małymi, średnie z średnimi i duże z dużymi. Niech tylko ktoś mi powie, że zostałam milionerką, mogę kupić tyle książek ile marzę i mam miejsce na duży regał to od razu wcielam ten plan w życie :D

A was coś denerwuje w książkach? Czegoś w nich nie lubicie?


  • Share:

You Might Also Like

18 komentarze

  1. Żaden z tych problemów nie występuje przy czytniku <3 Może jedynie z kolorem kartek - na czytniku tło jest białe, ale wcale nie wali po oczach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytnik, czytnik... Myślę nad kupnem i nie mogę się zdecydować ciągle. Chyba najwyższy czas zacząć na niego odkładać.

      Usuń
    2. W niektórych bibliotekach można je wypożyczyć, możesz najpierw wypróbować i się przekonać :) Z takich mniej oczywistych zalet: na czytniku świetnie się zapisuje cytaty i czyta w językach obcych.

      Usuń
    3. Podpytam w moich bibliotekach w takim razie :)

      Usuń
  2. Całkowicie zgadzam się w kwestii twardych okładek dla grubych książek, a także różnych wielkości. Szlag mnie trafia, gdy układam książki na półce i któraś zawsze się wybija szerokością, albo wysokością :/ I to nawet w obrębie jednego wydawnictwa!
    Białe kartki lubię, okładka zależy od wizji grafika. Ale ostatnio znajomy grafik mi podpowiedział, że przeważnie, jeśli książka się grafikowi nie podoba to i nie ma dobrego pomysłu na okładkę... Może coś w tym jest? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze wiedzieć, że nie jestem sama z tymi różnymi wielkościami książek :D Ciekawe stwierdzenie... W sumie jest w tym trochę racji.

      Usuń
  3. o tak zgadzam się z tobą co do okładki książki. Te, które mają powyżej 500 stron powinny mieć twardą okładkę, bo lepiej się je czyta. A czego ja nie lubię w książkach ? Dałaś mi do myślenia. Jednak na ten czas nie potrafię tego stwierdzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno być zabronione dawanie miękkich okładek grubym książkom :D

      Usuń
  4. Ja natomiast nie lubię twardych okładek. Są strasznie nieporęczne :P I jakiś wyszukanych, ozdobnych czcionek w tekście.

    OdpowiedzUsuń
  5. w zniszczonych książkach jest coś co bardzo lubię, coś "magicznego" dlatego chętnie kupuję w antykwariatach :)
    jedyne co denerwuje mnie w książkach to ceny ;) - niestety ale niektóre bywają tak wysokie, że wolę książkę pożyczyć niż kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zapomniałam wspomnieć o cenach. Dlatego mam mało książek w domu, bo patrząc na ich ceny, wolę wypożyczać z biblioteki.

      Usuń
  6. Różne wielkości też mnie denerwują, chciałabym mieć poukładane jak od linijki, a tu się nie da. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele razy sięgnęłam po książkę kierowana atmosferą, jaką stwarzała okładka, podczas gdy otrzymywałam zupełnie inną historię. Normalnie ktoś powinien to weryfikować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie studia polonistyczne wytworzyły niechęć do starych, pożółkłych książek. Prawdziwa przyjemność to nowy, pachnący i piękny egzemplarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare i pożółkłe to akurat nie moi faworyci. Wolę nową książkę z bardzo lekko żółtymi, a najlepiej beżowymi stronami :) Tylko nie z białymi...

      Usuń