NAJLEPSZE KSIĄŻKI PRZECZYTANE W 2017 ROKU - MOJE TOP 6 + BLOGERZY O SWOICH PEREŁKACH ROKU

By Klaudia H. - 13:21


Czekałam na ten dzień. Nie dlatego, że lada moment zaczniemy witać nowy rok. Czekałam, ponieważ na dokładnie ten dzień zaplanowałam wielkie (nie)podsumowanie książek, nie byle jakich, bo najlepszych z najlepszych, które przeczytałam w tym mijającym roku. Planowałam to już długo przed świętami i w pewnym momencie, spontanicznie wpadłam na pomysł, żeby do tego wszystkiego zaprosić blogerów, zwłaszcza książkowych, którzy mieliby ochotę napisać o swoich tegorocznych perełkach. Byłam początkowo w szoku, że w ogóle ktokolwiek chcę się przyłączyć. Była jedna osoba chętna, potem druga i tak zbierali się, wysyłali, pisali i dzięki tym osobom powstał ten post. Dziękuję jeszcze raz wszystkim, którzy napisali coś od siebie! Mam jednak oficjalnie informację dla osób, które nie zdążyły mi wysłać swoich wypowiedzi, a naprawdę chcą mieć swój wkład w ten wpis. Do końca stycznia będę uzupełniać ten post o nowe wypowiedzi, o ile znajdą się jeszcze chętni :) Mój email znajdziecie w razie czego w zakładce ,,Kontakt''. Tam możecie wysłać swoją wypowiedź o najlepszych książkach, które przeczytaliście w 2017 roku. Tymczasem przejdźmy już do konkretów, na które tak długo czekaliśmy.
*Kolejność książek, a następnie wypowiedzi blogerów będą czysto przypadkowe.


1. Tarryn Fisher - Margo
Nie wiedziałam czego się po tej książce spodziewać, zwłaszcza jak przeczytałam o niej tak sprzeczne opinie. Jedni ją pokochali od razu, inni musieli dać sobie czas, żeby się przekonać do tej historii, a jeszcze inni w ogóle nienawidzą tej pozycji, bo jest zbyt brutalna, przytłaczająca i w ogóle dziwaczna. Ja jestem osobą lubiącą dziwność, zwłaszcza w książkach i dlatego m.in. Margo była moim zdaniem mistrzowska. Nigdy nie wciągnęła mnie jakakolwiek książka tak bardzo jak ta. Nie byłam w stanie się oderwać. Dziwnie szybko szło mi jej czytanie. W pewnych momentach mnie nawet trochę obrzydzała, a z każdym rozdziałem zastanawiałam się coraz bardziej jakim cudem ta bohaterka może mieć tak chorą osobowość (bo naprawdę ma). Po jej przeczytaniu kaca miałam niezłego, nie mogłam nic czytać bo żyłam jeszcze długo w mrocznym, zaćpanym Bone. Margo jest książką dającą człowiekowi dużo do myślenia mimo że na pierwszy rzut oka można tego nie dostrzec, pokazuje chyba jedną z bardziej mrocznych stron życia. Wszędzie możemy spotkać mordercę, gwałciciela i nawet nie być tego świadomym...



2. Konrad Gaca - Obudź w sobie wojownika. Siła motywacji
Jest to książka niesamowicie motywująca. Poznając skrawki historii z życia Pana Konrada, ale i widząc przemiany jego podopiecznych, szczęka sięgała mi chyba do ziemi. Ci wszyscy ludzie, którzy zostali pokazani w tej książce udowodnili, że da się zrobić wszystko, tylko trzeba chcieć i działać, a nie mówić w kółko ,,Od jutra będę ćwiczyć'', ,,Kiedyś na pewno się za to wezmę''. Jak sami nie zdecydujemy się zmienić swojego życia na lepsze, to nikt za nas prawdopodobnie tego nie zrobi. Przeczytałam tę pozycję jednym tchem i po jej skończeniu dostałam kopa motywacji do działania. Jak będę mieć jej spadek, to na pewno nieraz sięgnę po tę książkę i od nowa przekonam się dlaczego warto spełniać marzenia i robić coś dobrego ze swoim życiem.



3. Marci Lyn Curtis - Coś mojego
Czytałam tę książkę dwa razy i wiem, że przeczytam ją jeszcze na pewno niejeden raz. Nigdy nie słyszałam o tej pozycji, nie widziałam zbyt wielu konkretnych recenzji, a jak widziałam to nawet się za bardzo nie zagłębiałam w nie. Zdałam się w tym przypadku najbardziej na intuicję, czułam że trzymam w swoich dłoniach coś wielkiego, co warto poznać. No i się sprawdziło. Książka jest o tyle oryginalna w miarę, że główną jej bohaterką jest nastoletnia dziewczyna, która jest niewidoma. Myślę, że jest to ciekawe doświadczenie dla czytelnika, bo można było zaznać życia, poczuć go tak jak czuje to osoba niewidząca. Nie powiem, że zobaczyć świat jej oczami, bo to dość słabo wypada w tej sytuacji... Coś mojego jest książką przy której można się śmiało uśmiechnąć poznając pewne sytuacje, nawet bardzo pozytywne, ale jest równocześnie książką potrafiącą wycisnąć z czytelnika łzy i to całe morze łez, a przynajmniej u mnie tak się stało. Rzadko płaczę przy książkach, ale jeśli już to znak, że naprawdę coś musi być w tej powieści. A gdyby tak zekranizować tę książkę? Hmmm, ciekawe jakby to wszystko wyglądało. Czekam z niecierpliwością na następne książki tej autorki, o ile jakieś napisze, bo co ciekawe, Coś mojego jest jej jedyną i w ogóle pierwszą książką. Na razie pisanie moim zdaniem wychodzi jej świetnie, pomysł na całkiem lekką powieść też dobry, także liczę na więcej.



4. Olga Tokarczuk - Prowadź swój pług przez kości umarłych
Jakimś cudem w moim zestawieniu znalazła się rodowita pisarka. Moje spotkanie z tą autorką, a raczej jej książką było przypadkowe i nieplanowane. Sięgnęłam po nią zaciekawiona tytułem, przeczytałam opis i wiedziałam, że muszę to koniecznie przeczytać. Nie wymagałam czegoś wielkiego od tej książki, ale i tak dostałam więcej niż bym była w stanie pomyśleć. Po raz kolejny jest to książka, po którą napewno sięgnę jeszcze nieraz i pewnie przeczytam równie szybko jak za pierwszym razem. Olga wykonała moim zdaniem kawał dobrej roboty pisząc tę książkę. Nie jest jakąś wielką nowością, dlatego pewnie nie słyszałam o niej nigdzie przedtem. W tej książce ważną część, pewien symbol możnaby powiedzieć, stanowią zwierzęta. A poza nimi głównym tematem jest seria tajemniczych zabójstw, z którymi nawet policja sobie nie radzi. Te dwie rzeczy mają ze sobą pewne powiązania o których w książce wie tylko jedna osoba... Powiem szczerze, że bardzo podobało mi się wykreowanie jednego z głównych bohaterów tej książki, chociaż jedyne co mi przeszkadzało w tej osobie to jakieś dziwne zainteresowanie gwiazdami, o których w kilku rozdziałach mówiono niekrótko. Czytając, myślałam że wiem już wszystko. Olga jednak mnie co róż zaskakiwała. I to chyba zdecydowanie jest wielkim plusem w tej książce. Chociaż nie wiem, czy ja nie potrafię rozgryźć tej książki i może tak naprawdę jest łatwa do przewidzenia tylko ja tego nie czuję, czy rzeczywiście była nieprzewidywalna i ze mną jest wszystko w porządku... Niezła rozkmina mi się teraz włączyła :D



5. Wiliam Paul Young - Chata
Może się to niektórym wydać odrobinę dziwne być może, ale kocham z całego serca książki i filmy o tematyce Boga, wiary i wszystkim z tym powiązanym. Filmy to w ogóle nałogowo w tym kręgu oglądam, mam swoje perełki, które nigdy mi się nie znudzą. Z książkami tego typu wprawdzie dopiero się zapoznaję i za sobą mam dosłownie kilka pozycji, które pokochałam. Jedną z takich książek jest właśnie Chata. Nie oglądałam jeszcze ekranizacji, ale na pewno zobaczę sobie ją w najbliższym czasie. Tę pozycję zaczęłam darzyć uczuciem już od pierwszych stron. Podoba mi się, że wszystko praktycznie jest napisane prosto z mostu, nie ma jakiegoś zbędnego owijania w bawełnę. Jak można się domyślić, książka jest bardzo związana z wiarą i Bogiem. Jak przystało na taką książkę, mamy pokazaną szczęśliwą i idealną rodzinę. Jednak jeden dzień w czasie ich wspólnego wyjazdu zmienia wszystko. Zdarza się rodzinna tragedia, która sprawia, że ma się wrażenie, jakby czytało się jakiś kryminał, a nie książkę o wierze. Najważniejszym bohaterem jest Mackenzie, dzięki któremu my jako czytelnicy doświadczamy czegoś co raczej trudno jest sobie wyobrazić. Nie jest to zbyt oryginalne, to co się dzieje w tej książce, bo w wielu tego typu książkach przewija się pewna sytuacja, tylko odrobinę inaczej jest przedstawiona w poszczególnych powieściach, ma po prostu inny tok całej historii wcześniejszej. Ale nie zmienia to faktu, że uwielbiam Chatę, świetnie mi się ją czytało, o dziwo bardzo lekko, co jest dziwne ze względu na fabułę w niej. Na półce czeka już druga książka Wiliama - ,,Rozdroża'' i na nowy rok na pewno się za nią zabiorę, czuję że będzie równie dobra.



6. 100 fotografii które zmieniły świat
Trudno wyznaczyć w tej książce jakiegokolwiek autora, więc uznajmy, że ta książka ma zbyt wielu autorów, żeby ich wymieniać. Nie jest to powieść do poduszki, chociaż jak ktoś się uprze to może i będzie. Jest to książka, która bardziej przypomina album ze zdjęciami. W jej wnętrzu zobaczyć można stare fotografie (nowsze też, z 2015 roku), raczej nieprzypadkowo wybrane. Przy każdym zdjęciu mamy krótki opis co ono przedstawia, kto je zrobił i inne dość ciekawe informacje. Niektóre zdjęcia są typowo ,,ciekawostkowe'' jak np. ,,Ojciec chrzestny internetu'' czy ,,Otwarcie grobu Tutanchamona'', ale i tak przeważają zdjęcia szokujące, które chcąc nie chcąc zapadają głęboko w pamięć jak np. ,,Egzekucja'' czy ,,Sęp już czeka''. To tylko namiastka tego, co kryję się we wnętrzu tej książki. Jest szokująca, wstrząsająca, poszczególne zdjęcia wzbudzają zupełnie rozbieżne emocje i odczucia. Zapadają w pamięć, a niektóre fotografie człowiek ma długo po przeczytaniu i obejrzeniu przed swoimi oczami.





Pora na specjał tego wpisu. Zaznaczę, że będzie w tym gronie blogerskim jeden rodzynek nagrywający filmiki :D


,,Gdy pomyślę o książkach przeczytanych przeze mnie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy i konieczności wybrania max. dwóch, wybór nie może być inny.



1.       Był sobie pies”. Książka, którą czytałam jakiś miesiąc przed premierą zarówno powieści, jak i ekranizacji. I o ile film uważam za sporą niedoróbkę, tak książkę zawsze będę wspominać jako jeden wielki wyciskacz łez. Nie pamiętam, żebym na jakiejkolwiek innej tak autentycznie wyła. Ryczałam w ręcznik, czytałam i dalej ryczałam.
Plusem powieści jest niewątpliwie sposób, w jaki autor oddał zwierzęcą naturę. Czytając tę książkę musimy zapomnieć o ludzkim sposobie myślenia. Naszą logikę wsadzamy w kieszeń i pakujemy się do głowy psa. I choć początkowo jego rozumienie świata może być dla nas pokręcone, to pamiętajmy: to działa w obie strony. Bo ten świat jest naprawdę pomerdany, jak brzmi hasło reklamowe książki i trudno się nie zgodzić, a psi bohater udowadnia nam na każdym kroku, że jedynymi istotami, które komplikują sobie życie jesteśmy my, ludzie.

(pełna recenzja tej książki na moim blogu znajduje się tu: http://www.piorkonabiurko.pl/recenzje-sniezynki/powiesci/byl-sobie-pies-w-bruce-cameron/)

2.       Marsjanin”. To nie jest premiera 2017 roku. Ale ja dopiero w styczniu dorwałam się do tej książki, więc wlicza się na tę listę.
Wiecie, naprawdę rzadko zdarza mi się obejrzeć film przed lekturą, chyba, że dopiero z filmu dowiaduję się o istnieniu książki. Zanim w ogóle zaczęłam rozglądać się za papierową wersją, zdążyłam przewałkować ekranizację aż do obrzydzenia. A co jakiś czas wałkuję ją znów.
Książkę kocham na równi z filmem.W życiu, przy żadnej powieści się tak nie śmiałam! Moje nieskończone uwielbienie „Marsjanin” kupił klimatem, w którym sarkazm aż kipi (kawa NIC- padłam po prostu!).
W dodatku sama fabuła i jej wykonanie wbija w fotel, wyobraźnia autora w połączeniu z jego zamiłowaniem do inżynierii kosmicznej tworzy historię, od której nie sposób się oderwać. Ja nie mogłam.
Niektórzy narzekają na zbyt skomplikowany, techniczny język występujący w powieści. Ok, wszystko rozumiem, ale czy bohater nie wyjaśnia całkiem fajnie w swoich monologach po co to wszystko i do czego służy? Czy my chcemy prostą bajkę dla dzieci, czy jednak normalną, ciekawą powieść pełną interesujących szczegółów raczej dla starszych czytelników? Poza tym jeśli w pakiecie z książką obejrzymy film, to uważam, że każdy da radę. A pamiętajmy, że główną rolę męską okupuje sam Matt Damon, którego wciąż miałam przed oczami, gdy czytałam powieść. Czy można chcieć więcej?

Przyjemnej lektury i Szczęśliwego Nowego Roku 2018 życzy Śnieżynka z bloga www.piorkonabiurko.pl ''

,,Rok 2017.
365 dni.
8760 godzin.
525600 minut.
 Krótko mówiąc, mnóstwo czasu na czytanie dobrej literatury.
Moja tegoroczna lista czytelnicza obejmuje 106 pozycji, z których wszystkie uważam za godne polecenia. Ponieważ jednak jestem nieco ograniczona jeśli chodzi o ilość znaków w tym tekście J postaram się ograniczyć.
Najlepsze książki jakie przeczytałam w 2017 r.,  w kolejności przypadkowej. to:

1)      Elizabeth Gilbert, Botanika duszy
700 stron literackiej uczty, i to nie tylko dla osób, które interesują się szeroko pojętą botaniką. Szczerze? Myślałam że ten tytuł jest bardziej metaforyczny i nie będzie wkraczał tak głęboko w biologię. Cała historia jednak jest tak spójna i - mimo objętości- lekka, że książkę niemal się połyka. Okazuje się, ze Liz Gilbert po sukcesie „Jedz, módl się, kochaj” ma jeszcze dużo do zaoferowania na rynku czytelniczym.

2)      Remigiusz Mróz, seria o Chyłce
Mimo że przeczytałam „tylko” 3 tomy, to jednak muszę głośno powiedzieć, że nie ma chyba w Polsce autora, który tak dobrze wplatałby zawiłości prawne w literaturę. Postać Chyłki i Kordiana są wykreowane w sposób bardzo realistyczny, a akcja jest wartka i nie ma zanudzania cytowaniem przepisów czy orzecznictwa. Kolejne tomy - na liście „do przeczytania” J

3)      GailTsukiyama, Ulica tysiąca kwiatów
Nie pomyślałabym, ze mogę się tak zachwycić ukazaną w tej książce Japonią. Nie oznacza to oczywiście, że nagle wszystko rzucę i tam pojadę, ale warto było spojrzeć na ten kraj z perspektywy autora, który pisze o swojej ojczyźnie w sposób obiektywny, ukazując więcej niż tylko „kraj kwitnącej wiśni”. Wojna, zawiłe ludzkie losy, historia sportu narodowego, jaką jest sumo, tworzą pełen obraz kultury i historii tego kraju.
Troszkę tylko miałam problemy kiedy w tekście pojawiały się japońskie słowa, ale po kilkudziesięciu stronach to też nabrało uroku i wpływało na klimat powieści. Niektórych słów nie należy tłumaczyć, bo tracą swoje znaczenie.

4)      Janusz Leon Wiśniewski, Samotność w sieci.
Refleksyjna i liryczna powieść o dwójce zagubionych ludzi. Pisana jakiś czas temu, a mimo to nie tracąca na aktualności. W dzisiejszym szalonym świecie, może nawet nabierająca silniejszego wydźwięku.
Powinien ją przeczytać każdy, zarówno osoba, która codziennie „siedzi w sieci” jak i ta, która z Internetem ma niewiele wspólnego. Poza dosłownym brzmieniem tytułu należy bowiem sięgnąć głębiej i nie ograniczać interpretacji tylko do świata wirtualnego.
Dzięki tej powieści wielu z nas być może rozejrzy się wokół siebie i stanie bardziej wrażliwa.

5)      Sally Andrew, Przepisy na miłość i zbrodnię
Wbrew tytułowi – lekka, zabawna, przyjemna historia. Wplecione w treść przepisy dodają jej uroku i pobudzają apetyt (nawet mimo braku zdjęć). Duży plus za używanie nazw w ich oryginalnym brzmieniu. Poza samą treścią dla duszy, polecam też treść dla ciała – Melktertwypróbowałam i jest przepyszna. A już zwłaszcza jak się ją chrupie w trakcie lektury.

Poza tym, jestem wierna książkom Magdaleny Witkiewicz, które zawsze poprawiają mi humor i pozwalają się oderwać od codzienności. W tym roku zapoznałam się tez z twórczością Natalii Sońskiej i – nie wiem czy świadomie czy nie – ta druga autorka stylem nieco przypomina pisarstwo Magdy. Chociaż może to kwestia tego, ze obie panie piszą typową literaturę kobiecą.

Niezaprzeczalnie jednak – odkryciem tego roku ogłaszam bezkonkurencyjnie Alka Rogozińskiego (Do trzech razy śmierć, Lustereczko powiedz przecie). Kocham jego poczucie humoru, ironię w tekstach, porównania, analogie i nawiązania do postaci rzeczywistych! ''

Agnieszka z bloga - wofidea.blogspot.com

,,Przeczytałam w tym roku 42 książki i choć w porównaniu z innymi książkoholikami mój wynik nie jest mistrzostwem, to przeglądając spis moich tegorocznych wybrańców książkowych muszę powiedzieć, iż nie przeczytałam ani jednej książki, która wzbudziłaby we mnie skrajnie pozytywne emocje. Jednak... To wcale nie znaczy, iż w ogóle nie przeczytałam dobrych, czy nawet fantastycznych książek. Myślę, że to raczej kwestia tego, iż zaczęłam zwracać większą uwagę na szczegóły, przez co dużo książek straciło u mnie "wizerunek" - jakby tak można było ująć to w sferze kariery filmowej. Spośród tych wszystkich powieści, na jakie natknęłam się w 2017 roku, wyróżniłam jedną, która bądź co bądź nie jest pojedynczą powieścią, a raczej długo wyczekiwaną przez fanów thrillerów i kryminałów kontynuacją, na którą czytelnicy musieli czekać, aż siedem lat! Mowa tutaj o powieści "Niespokojni zmarli" Simona Becketta, czyli piątej części przygód Davida Huntera, wybitnego antropologa, który o śmierci wie więcej niż niejeden pracownik zakładów pogrzebowych. ;) Mamy tutaj do czynienia z kolejną zagadką, z pełnym grozy klimatem, ponownie wracamy na mokradła i po raz kolejny otrzymujemy dużą dawkę sprzecznych emocji. Tę serię napisaną przez Simona Becketta uważam za najlepszą jaką dotychczas przeczytałam, a fakt, iż zaczytuję się w samych książkach z tego gatunku i jeszcze nikt nie napisał według mnie czegoś równie dobrego jest wystarczającym argumentem, by po nią sięgnąć. Autor do tej pory jest moim faworytem w kręgach literackich, a ostatnia powieść potwierdza, iż nie stracił wprawy w pisaniu, a nawet polepszył jakość swoich książek.''


,,Zapewne wielu z Was jest w stanie wymienić kilka (może nawet kilkanaście) najlepszych książek przeczytanych w roku 2017. W moim przypadku tylko jedna z nich zasłużyła na takie wyróżnienie. Było wiele dobrych pozycji (takich które mógłbym polecać w ciemno), ale na miano najlepszej zasługuje jedynie "Puste niebo" Radka Raka. Magiczna opowieść o zawieszonym w czasie i przestrzeni Lublinie otrzymała nominacje do dwóch najważniejszych nagród w polskiej fantastyce, ale nie zdobyła żadnej z nagród. A szkoda, chciałoby się powiedzieć bo Radek Rak prowadzi czytelnika w fantastyczną podróż przez historię i... literaturę! "Puste niebo" to przecież to co w literaturze lubimy najbardziej - gra z czytelnikiem w nawiązania i aluzje. Mamy tu Brunona Schulza, poezje Czechowicza, prozę Tomasza Manna, wiersze Kawafisa i wiele wiele innych. Co więcej Rak zdaje się rozumieć, że postmodernizm to nie tylko gra to również konkretne spojrzenie na ludzka kondycję i brak wiary w potęgę logiki. Dlatego też, nie przyzwyczajajmy się do bohaterów - z całą pewnością zrobią coś czym pozbawią się naszej sympatii, a nam czytelnikom pozostanie tylko pytanie kto i dlaczego był bohaterem? I co to znaczy bohater literacki? Ale nie martwcie się to nie są przyciężkie rozważania z zakresu teorii literatury, to przede wszystkim mroczna baśń dla dorosłych pełna seksu, przemocy, mistyki, historii i Lublina. A może zwłaszcza Lublina? Jakby nie było - dla mnie pozostanie książką roku 2017!''

Filmik o wspomnianej książce - ,,Puste niebo''
Ps. Masz mega przyjemny do słuchania głos :D Serio.

,,Moje Gwiazdki roku 2017 to książki niezwykłe, wciągające, najczęściej z dużą ilością humoru. Na pewno zachwyciły mnie 'Bitwa na wrzosowiskach' oraz 'Niepowszedni. Obława' - potrafiła wzbudzać emocje! Z polskich autorów, poza powieścią Justyny Drzewickiej, pokochałam w tym roku 'Wyspy Plugawe', 'Szamanke od umarlaków' oraz 'Grimm City. Bestie'. Co ciekawe do puli wpadły także dwa romanse - 'Zdrada' + 'Pojedynek' M. Rutkoski oraz 'Bestia', czyli retelling 'Pięknej i Bestii' <3 Czytałam także książkę, której nie da się nie pokochać - 'Rycerzy Krystalii'. Porwały mnie także dwie książki autorki, która nienawidzi tyle samo osób, co kocha - S. J. Maas i jej 'Królowa Cieni' oraz 'Imperium Burz'. Misternie skonstruowaną akcją po raz kolejny wciągnęła mnie w swój świat N. K. Jemisin książką 'Wrota Obelisków' <3''


,,W mijającym roku przeczytałem wiele dobrych powieści, dlatego trudno było mi wybrać kilka, które chciałbym Wam polecić. Przede wszystkim musicie zapoznać się z twórczością Rachel Abbott, a szczególnie z jej powieścią ,,Szóste okno'', które jest bardzo dobrym thrillerem. Autorka wodzi za nos, umiejętnie stawia pułapki, w które czytelnik na pewno wpadnie. Z utworu bije bardzo mocny realizm. Jeśli jesteś koneserem thrillerów, koniecznie zapisz sobie to nazwisko i czym prędzej pędź do księgarni! Pozostając przy temacie thrillerów, polecę bardzo dobrą polską książkę, o której było dość głośno. Nie dość, że ,,Grzech'' Maxa Czornyja posiada przepiękną okładkę, to jest to także powieść bardzo brutalna, o której trudno zapomnieć. Czyta się ją niebywale szybko, dlatego świetnie nada się na podróż pociągiem czy samolotem. To mocne dzieło z lekkim i prostym językiem. Przejdę teraz do literatury młodzieżowej i pozycji wydanej przez Wydawnictwo Insignis. Tak, tak, mam na myśli ,,Młody świat'' Chrisa Weitza (tego, który reżyserował ,,Księżyc w nowiu''). Jest to postapo, ale bez zombie. Bohaterami ów utworu jest młodzież, która przejmuje władzę nad światem. Pomysł oryginalny i dobrze wykonany. Tę książkę także czyta się szybko. Ona mnie wręcz wchłonęła i mam nadzieję, że z Tobą też tak będzie :D'' 


,,Polecam książkę ''Do zobaczenia nigdy''. Po raz pierwszy czytałam powieść, której główną bohaterką jest osoba niewidoma i było to dla mnie ciekawe doświadczenie. Ciekawie czytało się o jej życiu, emocjach, sytuacjach, które ją spotkały i z którymi musiała sobie radzić, w świecie ludzi widzących. Naprawdę warto ją przeczytać''

Recenzja o wspomnianej książce - ,,Do zobaczenia nigdy''


,,Ciężko mi wybrać jedną najlepszą książkę przeczytaną w tym roku – większość wypadała genialnie! Jednak mam dwie najbardziej przeze mnie wyczekiwane, które dosłownie pozamiatały! Oficjalnie moją „królową” jest Victoria Schwab i jej „Zgromadzenie Cieni”. Po pierwszym tomie spodziewałam się, że autorka wytrze mną podłogę, ale to, co zrobiła... Słodki Cthulhu! Od siedmiu miesięcy nie mogę się pozbierać. Autorka znowu zabiera nas na szaloną wycieczkę po alternatywnych Londynach, choć tym razem poznajemy więcej „czerwonego” świata. Jednym z największych atutów tej książki jest szersze przedstawienie tamtejszej kultury, tradycji, mieszkańców innych państw. Dzięki temu ta seria rozkwita w jeszcze żywszych kolorach. Poza tym wprowadzenie Igrzysk Żywiołów dodało więcej życia, czytelnik może się świetnie zabawić śledząc kolejne starcia na arenie. Autorka jest jedną z tych osób, które umiejętnie grają na uczuciach czytelników, bawią się w fabularnego kotka i myszkę, a na koniec zrzucają gigantyczną bombę, rozwalając mózgi swoich fanów. Mimo znanych schematów, jest to odświeżająca pozycja – są one tak zastosowane i przekręcone do wizji pisarki, że nie ma tu miejsca na monotonię. Świetna fantastyka, lekka, z genialnie wykreowanymi postaciami i pięknym światem. Drugą pozycją jest „Illuminae”, o którym wszyscy słyszeli. Ta pozycja zaskoczyła mnie wyjątkowo dobrze. Żyłam w przekonaniu, że będzie to kolejny romans na tle kosmosu, nudny i słodki do porzygu. Autorom należą się ode mnie przeprosiny, a opis z okładki mnie oszukał! Zamiast romansidła jest to wyjątkowo zawikłana space opera dla młodych czytelników. Napisana tak, żeby nikt nie pogubił się w naukowym bełkocie, napchana intrygami i zaskakującymi przekrętami. Kto by się spodziewał, że da się pokochać niestabilną psychicznie sztuczną inteligencję? Do tego forma wydania – tajne akta, zapisy z komputerów, zdjęcia, raporty, rozmowy z komunikatorów – sprawia, że czyta się bardzo szybko, a jest przy tym przyjemne dla oka i interesujące. Sposób, w jaki autorzy przedstawiają starcia w kosmosie jest wyjątkowo piękny. Na koniec następuje zrzut głowicy nuklearnej w postaci plot twistu, o jakim nigdy bym nie pomyślała. Jedynie główni bohaterowie byli dla mnie jacyś niedorobieni, ale w tej książce nie trzeba się z nimi długo użerać. Amie Kaufman i Jay Kristoff odwalili kawał dobrej roboty. Cieszę się, że są jeszcze młodzieżówki, które nie opierają się jedynie na romansach.
Lucy z Bookaholic Institute ''

Mam ogromną nadzieję, że nikogo nie pominęłam z osób, które mi wysłały swoje teksty <3 Niektórzy się zgłaszali, ale nie wysłali nic, ale szansę jeszcze mają do końca stycznia, o ile jeszcze mają ochotę napisać. Jestem bardzo szczęśliwa, że tyle osób się uaktywniło i przyczyniło do tego posta, zwłaszcza że z pomysłem wyjechałam zdecydowanie za późno. Ale daliśmy radę :D

Chciałabym na koniec życzyć wszystkim szczęśliwego Nowego roku! Tak po prostu.

  • Share:

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Z chęcią zajrzę na blogi, które poleciłaś :* Książek, które wymieniłaś, niestety nie znam :/

    https://luxwell99.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Prowadzę bloga o mojej idolce i tworzę szablony na blogi, będzie mi niezmiernie miło jak mnie odwiedzisz a jak Ci się spodoba ucieszę się z obserwacji :)

    nataliaoreiro-pl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się okładka "Chaty". Poza tym znalazłam tu dwa tytuły, po które jeszcze chętnie sięgnę :)
    Dziękuję, że znalazło się w tym wpisie miejsce dla mnie :)
    Szczęśliwego Nowego Roku! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę poznać książki Alka Rogozińskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam żadnej, ale to wcale nie wyklucza że nie przeczytam. Pierwszą książka którą chciałabym dorwać to "Coś mojego" :) Obserwuje! ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Z twoich nic nie czytałam, chyba też nic z poleceń innych blogerów (chyba, że coś przeoczyłam :D). Nic też raczej nie planuję. Ale widzę, że nie tylko ja miałabym problem z wybraniem jednej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio miałam dosyć sporego bookblocka, ale można powiedzieć, że częściowo go przełamałaś :) Jak zobaczyłam tyle ciekawych pozycji do przeczytania, do od razu zachciało mi się czytać, naprawdę. Drugą część mojego bookblocka przełamała moja koleżanka, która pożyczyła mi naprawdę fajną książkę, ale to już inna sprawa :) Z wymienionych przez ciebie i innych blogerów książek nie czytałam nic, kojarzę z tytułu tylko "Chatę", też lubię religijne książki, chociaż rzadko je czytam. W ogóle to fajny post :)

    OdpowiedzUsuń