[2015] PO SCHODACH DO NIEBA - BETTY J. EADIE #13

By Klaudia H. - 13:26



Tytuł oryginalny: Embraced by the Light
Liczba stron: 224
Tłumaczenie: Hanna de Broekere
Wydawnictwo: Znak
Data premiery: 17.06.2015

Jestem jedną z tych osób, które lubią książki i filmy obrazujące doświadczenia z pogranicza śmierci, opisy tego co się działo w innym wymiarze, doświadczenia z ,,wypraw'' do innego, jak to mówią, lepszego świata. Książek o takiej tematyce nigdy nie czytałam zbyt często, raczej skłonna jestem do filmów, ale jak już jakaś książka mi wpadnie w ręce o czymś takim to czytam obowiązkowo. Moja ulubiona jest oczywiście ,,Chata'' Wiliama Paula Younga, ale otwieram się też na innych autorów i jakiś czas temu, w styczniu dokładnie, przy okazji przeglądania ciekawych ebooków, natrafiłam na pewną książkę.
Tą książką jest ,,Po schodach do nieba'' autorstwa Betty J. Eadie. Kiedyś książki wypożyczałam tylko z biblioteki. Przy okazji którejś wizyty, w oko mi wpadła właśnie ta książka. Wzięłam ją zaciekawiona i pamiętam, że zaczęłam ją jeszcze tego samego dnia czytać. Było to dość dawno i większości zapomniałam, co się działo w tej książce, ale na początku lutego miałam jak widać okazję przeczytać ją po raz kolejny i wszystko sobie przypomnieć. Już nie w formie papierowej, a elektronicznej, ale mi to bez różnicy. Przyjemność z czytania taka sama ;)

,,Po schodach do nieba'' to autentyczna historia autorki. Przynajmniej tak zapewnia, ale czy w to wierzyć? Sama nie wiem. Ja wierzę w wiele rzeczy, ale czytając tę książkę, miałam pewne wątpliwości co do tej autentyczności. W każdym razie, książka ma lekko ponad 100 stron, więc nie jest to gruba pozycja, szybko ją przeczytałam, zwłaszcza że zarys historii odrobinę jeszcze pamiętałam. Tytuł jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę, bo można by tak właśnie powiedzieć o czym jest książka. O wyprawie po schodach do nieba... A tak naprawdę, książka opowiada historię autorki, która trafiła do szpitala, a w nim przeżyła coś, co na pewno zapadło jej na wieki w pamięć.
Kobieta jako mała dziewczynka była źle nastawiona do Boga, to znaczy pewne sytuacje tak na nią wpłynęły, że uważała Boga za coś/kogoś złego. Z wiarą w niego było chwiejnie jak można się domyślać, zwłaszcza że jako dziecko zapewne niektórych aspektów nie rozumiała. Miała dość problematyczne życie za dzieciaka, a przynajmniej tak wywnioskować można po jej opisywanych wspomnieniach. W dorosłym życiu zaczęła jakoś bardziej wierzyć, być pewna, że jej zdaniem, Bóg istnieje i nie musi być koniecznie zły.

Trafiając do szpitala, nigdy by nie pomyślała, że doświadczy czegoś tak przerażającego i fascynującego za razem. W książce jest pokazana rezygnacja lekarzy z ratowania, każdy był przekonany, że umarła. Jednak nie... Patrząc pozytywnie na sytuację kobiety, gdyby nie jej śmierć kliniczna, bo to ona nadeszła i nie została zidentyfikowana, książka ta by nie powstała raczej. A tak, napisała ją i można poczuć w jakimś procencie to co mogła czuć ona. Znaczy, z tego co mi wiadomo, kobieta ta jest jakby obdarzona ,,niesamowitymi'' doświadczeniami i nie jestem pewna co do tego, czy był to jej pierwszy raz, pierwsza śmierć kliniczna, bo może później, po napisaniu książki, miała podobne doświadczenia? Nie zagłębiałam się szczerze mówiąc w jej życiorys, więc pewnie jeszcze wielu rzeczy o niej można się dowiedzieć, oprócz tego co pokazała w swojej książce.

Swoje doświadczenia przestawiła bardzo szczegółowo, wręcz doszczętnie dokładnie, przy okazji spróbowała przybliżyć swoje emocje, które były tak opanowane, że nie mogę w to uwierzyć. W sytuacji, dostania się do innego świata, tak to nazwijmy, jakie człowiek może mieć odczucia? Ja bym powiedziała, że bym była wystraszona, ale to takie gdybanie moje, bo nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam i trudno jest mi cokolwiek oceniać i mówić. Jeśli jest tak jak autorka napisała, czyli dosłownie wychodzisz ze swojego ciała, twoja dusza w zasadzie wychodzi, to chyba się nie da zapanować nad emocjami... Albo po prostu jak ktoś jest wierzący to takie sytuacje działają na niego kojąco, jak na bohaterkę tej książki i człowiek jest chcąc nie chcąc spokojny, jakby była to wizyta u dobrej przyjaciółki na kawce? Matko, to naprawdę trudne do wyobrażania sobie i mówienia o tym. Proszę mnie ewentualnie nie linczować, za jakieś moje rozmyślenia, po prostu głośno myślę... Śmierć kliniczna, czy w ogóle życie pośmiertne to coś co zawsze mnie interesowało i ciekawiło na tyle, że zaczynają w takich momentach nachodzić mi jakieś bezsensowne, dziwne myśli. Moja, nie rzucająca się na pierwszy rzut oka, dziwność się ujawnia trochę w tym momencie...


Wracając do samej książki, to co odgrywa się na jej kartach, jest zarazem realistyczne i nie. To znaczy, autorka tak opisała wszystko, że czuć, jakby była to zwykła powieść, raczej zmyślona, znaczy ja miałam takie odczucia w trakcie czytania. Patrząc pod innym kątem na to, jeśli rzeczywiście to wszystko przytrafiło się Betty, to naprawdę szacunek za tak dokładne opisanie. Już trochę zgłupiałam i nie wiem czy wierzyć w tę książkę, a raczej historię, czy też nie. Chyba jestem pośrodku i wierzę pół na pół. W tak krótkim okresie trwania tego stanu śmierci klinicznej, mogło się wydarzyć tak dużo jak zapewnia autorka? Pierwszy raz mam takie rozmyślenia co do książki. Zawsze mówiłam, że ta i ta książka na bank jest na podstawie prawdziwych sytuacji, a tamta nie i raczej wszystko jest zmyślone. Tutaj muszę się poważnie zastanowić, co jest prawdziwe, a co nie.


A wy swoją drogą jak myślicie? Pytanie zwłaszcza do tych, którzy czytali tę książkę. Wierzycie, że mogło się to wszystko przytrafić tej kobiecie, czy może niektóre aspekty mogła wyolbrzymić? Bo choć mi się książka podobała, ze względu na zaskakującą lekkość niczym piórko z jej okładki, to zgłupiałam totalnie po tej książce i mój mózg nie może jakoś zrozumieć czy to wszystko jest prawdą. Mam wątpliwości ze względu na tematykę tej książki, pewnie wynika to z tego. Jest ktoś, kto ma również wątpliwości i pocieszy mnie, że nie tylko ja mam jakieś dziwne spostrzeżenia na temat tej pozycji? :D





Ocena: 4/10

  • Share:

You Might Also Like

1 komentarze

  1. Rzadko czytam tego typu książki, chociaż nie wiem dlaczego,skoro zawsze mnie one ciekawią. Pozycja wygląda interesująco, mam nadzieję,że uda mi się po nią sięgnąć i przeczytać. Mimo,że nie czytałam tej książki (więc nie ma co patrzeć na moją wypowiedź), myślę, że nie ważne jest czy wierzymy czy nie wierzymy we wszystkie szczególiki w niej, ale to, żeby uwierzyć w jej przekaz i po prostu to, że ten inny świat, jak to nazwałaś, rzeczywiście istnieje. Bo... dobra, nie będę tu jeszcze wysnuwać własnych filozofii xD

    OdpowiedzUsuń