[2018] FATALNE JAJA I DIABOLIADA - MICHAIŁ BUŁHAKOW #30

By Klaudia H. - 10:00


Oryginalny tytuł: Rokovye jajca, Diawoliada
Liczba stron: 160
Tłumaczenie: Edmund Jezierski
Wydawnictwo: MG
Data premiery: 20.06.2018r.


Michaił Bułhakow to osobowość, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Wielki twórca dzieła ,,Mistrza i Małgorzaty", książki dzięki której najczęściej go kojarzymy. Jednakże warto wiedzieć, że nie tylko ta książka wpłynęła na tak ogromny rozgłos i sukces autora, bo chcąc nie chcąc, swoją cegiełkę dołożyły również ,,Fatalne jaja" i ,,Diaboliada", czyli nowele, którymi i ja się zachwyciłam. Oczywiście wydawnictwo MG wydało kolejny klasyk w nowej szacie graficznej, dziękuję serdecznie za wysłanie jak zawsze. Kolejny klasyk trafił do mojej biblioteczki. Aż mam banana na twarzy. Kiedyś jak słyszałam słowo klasyk to od razu mnie odrzucało, mówiłam, że to jest strata czasu, to nie dla mnie zupełnie. A teraz? Słyszę słowo klasyk i od razu ,,Tak, tak! Chcę to!". Tak to właśnie mi się gusta zmieniają.

,,Fatalne jaja" są jako pierwsze w książce, więc i ja od nich zacznę co by była jakaś chronologia zachowana. Jest to swego rodzaju satyra, przez co bardziej mi przypadło to do gustu. Cóż w tych ,,Fatalnych jajach" się dzieje? A więc głównym bohaterem, który rządzi w noweli jest profesor Piersikow. Jest zoologiem, który nic innego nie widzi poza swoimi cennymi (albo i nie?) okazami różnorodnych żyjątek, a precyzując - płazami i gadami. O tak, płazy i gady to jego pasja, miłość, a wręcz życie. Oprócz hodowli, wykonuje na nich dziwaczne eksperymenty. Z tego co się orientuję, kiedyś robiono niebezpieczne eksperymenty z użyciem zwierząt, ale i ludzi, więc nie dziwię się, że taki motyw został użyty w ,,Fatalnych jajach".
Jak to w radzieckich czasach, zdarzały się wszelakie rewolucje czy inne takie, które prof. Piersikowi uniemożliwiały normalne funkcjonowanie i pracowanie nad swoimi zwierzakami, ale po każdym powrocie do normy, mężczyzna wznawiał pracę pełną parą. Robiąc to co zwykle, nie odbiegając od schematu pracy, profesor znienacka wynalazł coś tak niesamowitego, że sam do końca nie mógł zrozumieć o co chodzi i skąd coś takiego mogło się wziąć. Zaczął w dziwny sposób mutować zwierzęta. Oczywiście Piersikow nie byłby sobą, gdyby nie zaczął tego wykorzystywać jako ciekawostkę i odmianę w życiu dla siebie. 

,,Fatalne jaja" to nowela, którą ja zaczęłam interpretować na swój sposób i nie wiem czy ktokolwiek miał chociaż przez chwilę podobne spostrzeżenia. Normalnie poczułam się jak bohater, tylko że ja po prostu snuję swoje przypuszczenia. Czy te wszystkie gady choćby, to nie są ludzie? I czy nie jest tak, że człowiek może się zmienić pod wpływem kogoś innego, jeśli będzie on mu ,,prać mózg" że tak się wyrażę? Tak jak profesor miał przewagę nad swoimi zwierzętami i po ogarnięciu tematu zaczął umyślnie już mutować, obserwując który osobnik jak się zachowa, tak też może się dziać w gatunku ludzkim, tylko w sposób zwłaszcza psychiczny, bo te gady były zmieniane psychicznie i fizycznie zarazem. Miałam zawsze różne myśli po lekturach książek, ale w tym przypadku już gdzieś w połowie noweli miałam takie bardzo dziwne spostrzeżenia. Wyszukałam swoje własne drugie dno i zastanawiam się, czy ze mną wszystko w porządku czy faktycznie powinno się niektóre elementy jakoś inaczej odczytywać niż jest pokazane to z zewnątrz?

,,Diaboliada" to natomiast druga nowela zamieszczona w tej książce. Głównym bohaterem jest tym razem pewien niby zwyczajny urzędnik - Korotkow, który jest facetem kompletnie zagubionym. Nie w swoim związku, nie ogólnikowo w życiu, a właściwie w całej szopce zwanej biurokracją. To jest aspekt tak bardzo zawiły, kręty, jakby nagle wywalili Korotkowa do samego centrum lasu i zostawili bez pomocy, bez mapy i przewodnika. Biurokracja... Cóż ona mogła wyczyniać w tej książce? Myślę, że nie będzie wyolbrzymieniem, kiedy napiszę, że stała się nie dość, że powodem zagubienia mężczyzny to równocześnie powodem, by i on spojrzał głęboko w siebie, głębiej niż miał w zwyczaju to robić. Albo i nie miał. Ta cała mieszanka łącząca Korotkowa z zawiłością i szybkim rozwojem historii, całościowo została owiana satyrą, humorem, ale i absurdem jak to ma w zwyczaju Bułhakow. Wymieszanie kilku charakterystycznych cech nadaje oryginalności stylowi tego autora. Kiedy czytałam opinie na lubimyczytac.pl, często pojawiało się stwierdzenie, że jest coś właśnie w ,,Diaboliadzie", ze słynnego ,,Mistrza i Małgorzaty". Tym bardziej chcę to teraz nadrobić!

To nie były zwyczajne, codzienne i płytkie nowele. Takie mam odczucie lekturze. Obie miały w sobie jakąś magię. Nie taką spotykaną w fantasy. To była magia jedyna w swoim rodzaju, należąca do Bułhakowa. Szczerze mówiąc, większą miłością darzę ,,Fatalne jaja", ale ,,Diaboliada" to było również coś dobrego. Michaił Bułhakow po prostu stworzył kawał literatury, przy której się człowiek uśmiechnie, ale i zacznie myśleć o życiu w zupełnie inny sposób. Zacznie doszukiwać się czegoś więcej w książkach. Spojrzy na ,,tamto" życie może nawet odrobinę inaczej. Dla mnie ten autor jest przykładem, że jak się chcę to można wszystko. Można w trudnych czasach stworzyć dzieła, które przetrwają lata i będą wciąż aktualne. W dzisiejszych czasach mamy wymówki na wszystko. Nie zrobię tego i tego, bo zimno, deszcz kropi, głowa mnie nagle boli, żelazko zostawiłam włączone. Pomyśleć, że kiedyś groziła śmierć za najmniejsze ,,głupoty'', a człowiek i tak się nie wywijał ze swoich obowiązków, spełniania pasji. 

Jeśli nie znacie jeszcze tych dwóch krótkich nowel to koniecznie je nadrabiajcie, o ile szukacie dobrze dawkowanej satyry, szybkiego rozwoju historii i lekkości w czytaniu. 

  • Share:

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Bardzo fajne i oryginalne spostrzeżenia :) nie czytałam nic od tego autora, a to trochę jakby wstyd :) może uda mi się to zmienić wkrótce. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję. No to nadrabiamy koniecznie :D Ja muszę dorwać gdzieś ,,Mistrza i Małgorzatę''... Pozdrawiam!

      Usuń