[2017] MINDHUNTER - JOHN DOUGLAS, MARK OLSHAKER #32

By Klaudia H. - 17:49


Oryginalny tytuł: Mindhunter
Liczba stron: 432
Tłumaczenie: Jacek Konieczny
Wydawnictwo: Znak
Data premiery: 09.10.2017r.

  Ostatnie spotkanie z seryjnym mordercą miałam w książce ,,Po prostu zabijałem'' Artura Górskiego. To dzięki tej pozycji zaczęłam mieć ochotę na więcej książek o takiej tematyce. Towarzyszył mi niedosyt po jej przeczytaniu i w tamtym momencie zaczęły się moje poszukiwania naprawdę dobrych książek o mordercach. Coś brutalnego, ciekawego i bez większego owijania w bawełnę. Coś, od czego nie będę mogła się oderwać. Będę się po prostu bała przerwać czytanie. No i stało się. O niektórych książkach kompletnie zapominam, że miałam je kiedyś w planie przeczytać i do tej grupy zalicza się m.in. książka, którą dzisiaj recenzuję, czyli ,,Mindhunter'' autorstwa Johna Douglasa i Marka Olshakera.

  ,,Mindhunter" to książka będąca relacją życiową, a dokładniej zawodową, Douglasa - jednego z najlepszych i pierwszych profilerów. Śmiało można nazwać ją po prostu jego autobiografią. Były członek FBI, osobowość zadziwiająca i wręcz fascynująca. Po przeczytaniu książki, pomyślałam sobie, że chciałabym zobaczyć tego człowieka na żywo i dotknąć go, żeby się przekonać o jego prawdziwości. Wiem, że brzmi to dziwnie i niepokojąco, ale ta książka tak bardzo rozwaliła system, że jestem cały czas w szoku, zwłaszcza kiedy przypomnę sobie najbrutalniej opisane sceny w niej. To nie znak, że autor ma napaprane w głowie. To po prostu przedstawienie realiów w zaskakująco ,,brudny'' sposób. Zdarza się u mnie zbyt często, że spotykam się w książkach z łagodnymi opisami zbrodni, co mnie nie cieszy, bo ja w kryminałach czy literaturze faktu związanej choćby z morderstwami, szukam brutalności. Chcę to widzieć oczami wyobraźni, żeby książka miała swój klimat i charakter. W wspomnianej wcześniej książce ,,Po prostu zabijałem'', brakowało mi drastycznych opisów, przynajmniej jednego porządnego. To zdecydowanie wpłynęło na moją chęć przeczytania książek o seryjnych mordercach, ale takich porządnych, a nie lekkich i bez większych emocji.

,,Lepiej prosić o wybaczenie niż o pozwolenie''

  Wraz z Johnem cofamy się kilkadziesiąt lat wstecz, kiedy dopiero zaczynało się rodzić profilowanie seryjnych morderców pod względem psychologicznym w FBI. Mężczyzna pokazuje nam jak mniej więcej wyglądała jego praca. Można powiedzieć, że czegoś takiego nie da się idealnie odwzorować słowami, ale i tak autor zrobił to moim zdaniem bardzo dobrze i na miarę swoich możliwości. Jak się okazuje, w tym zawodzie bycie twardym jest równie ważne jak umiejętność podejścia człowieka, żeby nie do końca świadomie wyśpiewał to co powinien. Dzięki profilerowi, wiele spraw zostało szybciej rozwiązanych. Poprzez wyciąganie wniosków, umiejętne ocenianie sytuacji i motywów zabójstw, które potrafiły być niekiedy dziwaczne, dochodziło do zatrzymań. Jego zadaniem było wejść w skórę mordercy najprościej mówiąc, co było o tyle trudne, że każdy z osobna był innym typem osobowości. Jak sobie radził z ,,morderczą różnorodnością" i czy mimo wieloletnich doświadczeń, były chwile załamań? Odpowiedzi znajdziecie w książce.

  John nie stawia tylko i wyłącznie na te najbardziej brutalne, szokujące zbrodnie. Na to chwilę trzeba poczekać, ponieważ autor idzie w tej książce w miarę chronologicznie i pisze o swoich początkach w tym zawodzie, więc nie od razu wszystko było ,,z grubej rury''. Mi to nie przeszkadzało, a wręcz cieszę się, że tak to zostało przedstawione, bo początkowo wydaje się, że jest lekko, a z każdym następnym rozdziałem zaczyna się robić coraz bardziej nieludzko, nieprzyjemnie. I to jest jedną z zalet książki ,,Mindhunter''. Wszystko co ciekawe łączył w niej pewien element, który wydawał mi się odrażający w każdym przypadku i od początku miał swoje miejsce w mniejszym lub większym stopniu, ale o tym się przekonacie gdy przeczytacie całość i sami zauważycie pewne podobieństwo mimo tak różnych morderców. Autor przedstawił zdecydowanie otwarcie swój zawód, o którym praktycznie się nie słyszy głośno. W książce jego opisywane doświadczenia mnie szokowały i sprawiały, że przechodził mnie czasami dreszcz. Przed sięgnięciem po tę pozycję, nie podejrzewałam, że będę mieć takie odczucia w trakcie jej czytania.   W niektórych momentach nawet rozumiałam jego tok myślenia, postrzegania niektórych spraw. Były to sprawy najzwyczajniej ludzkie i łatwiejsze dla mnie do wyobrażenia niż sam w sobie zawód. Cieszę się, że życie prywatne zostało choć trochę wplecione w tę machinę profilerów, bo inaczej byłoby jak dla mnie zbyt monotonnie.


,,Zachowanie jest odzwierciedleniem osobowości''

  Najważniejszym aspektem w całej książce jest jednak wnikanie w psychikę mordercy. Zawsze tego poszukiwałam i w końcu się udało. Autor podszedł do tego tematu porządnie i w interesujący sposób. Dużo zaskoczeń się pojawiało kiedy tylko przychodził czas na ,,wejście do głowy'' psychopaty, bo okazywało się, że powody zabijania nie zawsze były do końca zrozumiałe i sensowne. To trzeba przeczytać, bo w ,,Mindhunter'' jest wszystkich powodów, motywów i okoliczności po kokardę i choć jeden przykład z mojej strony to byłby zabójczy spojler chyba. Myślę, że po latach doświadczeń, dobry profiler zauważa coraz szybciej te wszelkie powody zabicia i potrafi po najmniejszych, niby nic nie znaczących szczegółach ,,ogarnąć temat'' potocznie mówiąc. Tak też jest w przypadku Johna Douglasa, chociaż czy na pewno? W tej książce nic nie jest takim jak się może początkowo wydawać.

   Czasami czytając tę książkę, czułam się nieswojo, kiedy niektóre sceny miały miejsce czy również niecodzienne, w moim odczuciu, podchodzenie do tematu ze strony Douglasa, ale poza tym bardzo ciekawe było to dla mnie doświadczenie, mimo że o takim zawodzie jedynie przeczytałam i dowiedziałam się tyle ile mi na to pozwolił autor. W słowa niektórych spraw nie da się ująć, a jeśli się uda to nie zawsze jest to na tyle dogłębne, żeby można było nazwać dobrym odwzorowaniem, zatem o tym zawodzie na pewno jest dla mnie jeszcze wiele niewiadomych, które trudno byłoby przelać na papier. Został odkryty dość duży rąbek tajemnicy, ale pewnie niejedno zostało nie powiedziane, co zostawia czytelnika w jakimś stopniu w niepewności i ciekawości ,,Co jeszcze?''. Nie zauważyłam w tej książce przysłowiowego lania wody, stawiania na ilość a nie jakość (już z tym się spotkałam w książce, o której wspominałam nawet w tym wpisie), co tylko sprawia, że mam ochotę w kółko tę książkę polecać. Naprawdę jestem nią pozytywnie zaskoczona, bardzo mi się podobała i żałuję, że tak szybko ją skończyłam. Była dla mnie przełomem, bo towarzyszył mi ostatnio czytelniczy kryzys, a po niej mam ochotę znowu na książki. Cieszmy się i radujmy.

,,Mindhunter'' to książka dla osób, które szukają czegoś niecodziennego, z w miarę drastycznymi opisami zbrodni. Powinni się w niej odnaleźć czytelnicy, którzy szukają w książkach wnikania w psychikę mordercy, o tak. Bardzo polecam! A wy co o niej myślicie?

9/10 

  • Share:

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Nie czytałam, ale myślę, że ciekawym doświadczeniem byłoby przeczytanie powieści, w której autor wnika w psychikę mordercy ;)

    Biblioteka-wspomnien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń