[PREMIERA 2018] ARTYŚCI W CIENIU STALINA - PIOTR KITRASIEWICZ #21

By Klaudia H. - 21:53


Liczba stron: 288 
Wydawnictwo: MG
Data premiery: 18.04.2018

  Dziś swoją premierę ma książka autorstwa Piotra Kitrasiewicza - ,,Artyści w cieniu Stalina''. Dziękuję wydawnictwu MG za możliwość wcześniejszego przeczytania. Skończyłam ją czytać dosłownie dzisiaj, więc recenzja będzie pisana ,,na gorąco''. Nigdy jeszcze mi się to nie zdarzyło, ale w zasadzie puki są we mnie emocje, mogę pisać. 
  Początkowo byłam naprawdę sceptycznie nastawiona do tej pozycji. Nie chciałam się początkowo do niej przekonać, ze względu na skojarzenie sobie jej z historią nieodłączną w szkole, za którą cały czas nie przepadam niestety. Ale postanowiłam dać szansę, bo nie sięgam zupełnie po tego typu książki, czyli historyczne i biograficzne, a w połączeniu to wychodzi jakaś niesamowita mieszanka, której nigdy nie chciałam spróbować, bo nie jestem fanką tych obu rodzajów. W tym przypadku postanowiłam dać szansę sobie i autorowi, uznałam, że może to być swego rodzaju przełom w moim czytelniczym życiu. Zwłaszcza, że jest to książka, która pomaga mi spełnić swój skryty cel, czyli zaczytywanie się w książkach naszych rodaków, bo ich stanowczo nie doceniam. 
  Książka została świetnie wydana, to znaczy u mnie na plus jest twarda oprawa, którą kocham nad życie w książkach. Po za tym jest na tyle duża czcionka i tekst tak ułożony, że czytało mi się ją z prędkością światła. Mi, osobie, która czyta jak pełzający ślimak... Skrywa w sobie niespełna 270 stron, zatem nie jest grubą pozycją. Mimo, że nie jest to książka gruba, na kartach jej dzieje się więcej niż człowiek może sobie wyobrazić.



  Przejdę do kwestii, która jest najważniejsza w książce, czyli o czym tak właściwie jest, bo tytuł może niewiele mówić, wręcz nic oprócz tego, że ma nawiązkę do Stalina. ,,Artyści w cieniu Stalina'' to książka biograficzna, w której autor zawarł życiorysy czterech osób. I to nie byle jakich. Nie jest to książka o zwyczajnych ludziach, tak ich nazwać nie można, bo chyba byłaby to obraza w ich kierunku. Piotr pod uwagę w swojej książce wziął konkretnie czterech twórców, którzy działali i rozwijali swoje umiejętności czy pasje w czasach, gdy rządził Stalin i istniało coś takiego jak ZSRR. O kim mowa dokładnie? Sergiusz Eisenstein, Maryna Cwietajewa, Osip Mandelsztam oraz Michaił Bułhakow. Tak naprawdę, gdy zagłębimy się w tę książkę, zauważymy, że nie tylko o nich wspomina autor, bo przewija się w trakcie jeszcze parę innych, które nie są aż tak ważne, znaczy nie są głównymi uczestnikami tej książki.
  Książka miała na celu pokazanie życia ludzi, o których nie mówi się za wiele. Jedyne co kojarzymy to ewentualnie ich twórczość, to co pozostawili po sobie, ale czy tak naprawdę ktokolwiek z nas zastanawiał się kiedyś, jak wyglądała ich praca gdy nad nimi stał Stalin, zwany Gospodarzem? Gdy zwyczajnemu obywatelowi groziła śmierć, katusze i niewyobrażalna męczarnia w obozach pracy za praktycznie wszystko, co nie podobało się Gospodarzowi, artyści tamtych czasów byli traktowani odrobinę inaczej. Mieli świadomość, że na nich może przyjść pora w każdej chwili i czuć się bezpiecznie nie mogli całkowicie. Nie mogli spać spokojnie, ale przyznać trzeba, że artystów Stalin traktował lżej i odrobinę lepiej. Ukazywał w ten sposób swoje zainteresowanie w jakiś sposób sztuką, zwłaszcza pisaną, ale trudno było go zadowolić, bo jednak nie było tak, że się publikowało i tworzyło co się żywnie podobało. Oni też musieli uważać, przekonacie się jak przeczytacie tę książkę, ona najlepiej Wam to wszystko zobrazuje.



  Mówiąc artyści, twórcy, nie mam na myśli malarzy choćby, dlatego że o nich tutaj mowy nie ma. Książka została poświęcona temu co jest nam bliskie, dokładnie książkoholikom, czyli literatura. Poezja i to nie byle jaka, oraz nawiązanie jest również do odbiegającego od wszystkiego - filmu, czyli kinematografia. Mimo, że wydaję się, iż to wszystko się jakby różni, odbiega od siebie, gdzieś jest między tym wspólna lina, która łączy wszystko w całość. I tworzy tę niesamowitą książkę.
  Wszystko zostało tak ciekawie napisane, że kiedy tylko ktoś mi przerywał lekturę, w środku się gotowałam. Przez ten sposób pisania miałam ochotę czytać i czytać. Ci ludzie, o których mowa w książce, wzbudzili we mnie niemałe zainteresowanie, zwłaszcza autor ,,Mistrza i Małgorzaty'', książki którą za wszelką cenę chcę przeczytać. Dzięki tej pozycji, dowiedziałam się dużo rzeczy na temat wspomnianych artystów, zaciekawili mnie i powiem szczerze, że żałuję, że nie znałam ich wcześniej oprócz właśnie Michaiła Bułhakow, o którym wszyscy dookoła mówią. 



  ,,Artyści w cieniu Stalina" to książka, która dała mi zdecydowanie do zrozumienia i myślenia, jak dobrze jest żyć w takich a nie innych czasach. Nie wyobrażam sobie, jak tamci ludzie musieli żyć w ciągłym strachu i niepewności, nie znali dnia ani godziny, kiedy dostaną kulkę w głowę. Książka w pewnych momentach była wstrząsająca, przynajmniej dla mnie, bo jestem dość wrażliwa na brutalne sceny w książkach, choć zawsze mnie mimo wszystko interesują. W tym przypadku, gdy nadchodziło coś brutalnego, to nie były to zwyczajne opisy, one budziły we mnie wręcz obrzydzenie, zwłaszcza pewien element mi zapadł w pamięć... Opisy były tak realistyczne i dokładne, że widziałam oczami wyobraźni wszystkie krwawe sceny, które oczywiście miały miejsce gdy rządził Stalin.

  Czytanie tej książki, było jak czytanie ludzkiego strachu i niepewności w formie po prostu słów. To wszystko zostało napisane w taki sposób, że czułam jakbym gdzieś była w pobliżu i obserwowała wszystko co się działo i miało miejsce. Wczułam się bardzo w tę książkę. Czułam strach, ciekawość i niepewność w trakcie lektury. Czyli to co wypływa z książki Kitrasiewicza.

  Mój problem z dobrymi książkami jest taki, że niby chcę ją skończyć, ale jednak nie, bo wiem że za moment przelecę ostatnie strony i to będzie koniec. Tak miałam z ,,Artystami w cieniu Stalina". Nie wierzę sama w to, że tak mi się ta książka podobała i tak mnie zszokowała całą sobą. Była tak dobra, że czuję się po niej rozsypana na kawałki. Zachwycił mnie styl autora, pomysł sam na tą książkę, odwaga poruszenia tematu rozdrapującego ,,stare rany". Nie jestem w stanie nic więcej już o niej powiedzieć... Chyba tylko jedynie - czytajcie, bo warto.
  

  • Share:

You Might Also Like

2 komentarze