[2017] #WAWSKIE14 - JAKUB PAWEŁEK | RECENZJA #31

By Klaudia H. - 18:09


Liczba stron: 400
Wydawnictwo: War Book
Data premiery: 27.09.2017r.

  Ja i książki militarne? Niemożliwe, a jednak. Dzięki wydawnictwu War Book miałam możliwość przeczytać książkę, która zaintrygowała mnie swoim opisem, a okładką już szczególnie. ,,#WAWSKIE14" autorstwa Jakuba Pawełka to pozycja, o której wcześniej nic nie słyszałam i zabrałam się za nią w ciemno. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia czego się po niej spodziewać i czy w ogóle nie zmarnuję czasu na nią. 
  Powstanie Warszawskie to temat, którym się bądź co bądź interesuję. Smuci mnie fakt, że tak naprawdę coraz mniej pozostaje ,,żywych", ludzkich dowodów na to. Powinniśmy korzystać i pytać swoich dziadków i babcie, jak to było kiedyś, jak dawali sobie radę, jak wyglądało życie powstańców. Jeśli mamy taką możliwość, to fantastycznie. Nie możemy o tym zapominać. Jeśli przestanie się o tym mówić, następne pokolenia nie poznają tej ,,prawdziwej prawdy", dlatego tak ważne jest dowiadywanie się i przekazywanie tego dalej. Jest to temat trudny i to okropnie, kiedy pomyśli się o ludziach, którzy zginęli by bronić tego co było i jest ich, ale prawda często potrafi być bolesna, nic na to nie poradzimy. 

  ,,#WAWSKIE14" to książka o powstaniu Warszawskim. Nie jest to twarda historia o tym co było kiedyś. Nie są to typowe fakty na temat powstania jak możemy kojarzyć z podręczników szkolnych. Powstanie jest w tej książce jako główny element, ale równie ważne jest to, że do historycznego wydarzenia zostały wplątane obecne czasy. Zatem powstała historyczno-współczesna książka. Język jakim została ona napisana jest współczesny dla nas, często wulgarny, więc nie nadaje się dla młodszych czytelników. Z początku ciężko szło mi czytanie tej książki. Sama nie jestem pewna dlaczego. Taki wpływ chyba mają na mnie upały rodem z Afryki. Jeśli chodzi o samą budowę książki to została ona napisana na wzór dziennika, bo mimo że mamy kilka normalnych rozdziałów, każdy ma wątki wyróżnione datami, miejscami czy nawet godzinami. Warto też wspomnieć, że w ,,#WAWSKIE14" zamieszczone są ilustracje nawiązujące do książki. Bardzo mi się spodobały, mają swój indywidualny charakter. Dzięki nim książka staje się jeszcze bardziej interesująca i przyciągająca uwagę, co również powoduje cały zamysł na tę pozycję oczywiście. Przyznać trzeba, że jest to coś zdecydowanie oryginalnego. 

  Zaskakujące było dla mnie przeniesienie 1944 roku do 2014. Jeszcze nie zdarzyło mi się chyba czytać książki napisanej z takim pomysłem. Autor w swojej książce przedstawił ewentualne zachowania młodych ludzi w razie gdyby doszło do wybuchu. Dało się na pewno zauważyć to, że młodzi ludzie mieliby różne podejścia do tematu gdyby faktycznie powstanie odbyło się w naszych współczesnych czasach. Mimo, że Internet, social media, nowoczesne sprzęty grają tutaj olbrzymią rolę, nie zapomniano również o zwyczajnym życiu i charakterze wojny. Pan Jakub pokazał poniekąd na czym polega patriotyzm i czy młodzi ludzie w ogóle wiedzą czym on jest, jak do tego podchodzą. W tym temacie mamy rozbieżności i widzimy wyraźnie jak powstanie traktują młodzi bohaterzy tej książki. Są oni strzałem w dziesiątkę w tej historii, bo wszystko jest widziane ich oczami i przez nich postrzegane. Mają odrobinę inne myślenie niż starsi od nich i są bardziej ,,podatni'' na wszelkie zmiany w obrębie nowoczesności. Mimo, że dla młodych ludzi Internet i wszystko z tym powiązane jest ważne i stawiane czasami ponad wszystko, autor udowodnił, że nie każdy nastolatek jest taki sam i to, że jeden nie pójdzie na wojnę to nie znaczy, że drugi również tak postąpi. Fakt faktem, że uczestnictwo w powstaniu było motywowane bardzo różnie. Jedni szli, bo tak nakazywało sumienie, drudzy nie mieli celu, po prostu chcieli, a jeszcze inni postanowili zaprzeć się rękami i nogami, byle nie uczestniczyć w tym szczególnie. Wszystko było zależne od podejścia, może też psychiki i myślę, że zauważania lub też nie, sensu w tym.

  ,,#WAWSKIE14" jest to książka w pewnych momentach brutalna. Opisy potrafiły mną wstrząsnąć i idzie to do dużych plusów, bo lubię takie sytuacje w książkach, kiedy nawet chwilowo zmienia się w niej tempo. Trudno było mi niektóre opisy czytać w spokoju, nie były przyjemne, potrafiły włączyć mi się emocje. Są one (czyt. emocje) ważne w książkach, więc dobrze, że i w tej ich nie zabrakło. Same bestialskie opisy nie były jednym powodem uwalniania się emocji. Równie dużą rolę w tym momencie odegrało wyobrażenie powstania jako dwóch światów. Niby trwa wojna, bombardowanie, chaos, strach, cierpienie, zarazem wola walki i nadzieja, czyli to prawdziwe powstanie, ale z drugiej strony mamy obraz codziennego życia mieszkańców, pełnego spokoju i braku przejęcia, a dodatkowo pełnego social mediów. Tak jakby nic się nie działo, nie dotyczyło ich to, zupełnie nie istniało. Dzień jak co dzień młodego człowieka żyjącego w dobie internetu. Bohaterów w książce dotykało wiele różnorodnych spraw z pokroju wojny czy nawet jakichś miłosnych rozterek. To co dało mi się zapamiętać najbardziej to nie tylko przeplatanie się dróg pewnej dwójki, ale co ważne, wojenne dylematy. Iść walczyć, czy nie iść walczyć? Oto jest pytanie. W ,,#WAWSKIE14" mamy konkretnie dwie główne osoby, które mają swoje prywatne dylematy i różnią się nastawieniem do walki. Są nimi Daniel i Julia. Zachęcam oczywiście do przeczytania książki, gdzie sami dowiecie się na czym te wspomniane dylematy konkretnie polegały i jak u nich wyglądało połączenie się ich prywatnych żyć. Być może będziecie zaskoczeni. Wszystko na pewno działało na psychikę bohaterów i działy się w ich życiu różne rzeczy, sytuacje, które sami powodowali i potrafiły być szczerze mówiąc durne.
  
  Dla kogo jest ta książka? Na pewno dla miłośników książek militarnych, o tak. Zapewniam jednak, że nawet jeśli w takich książkach się nie zaczytujecie, jest szansa że wam przypadnie do gustu, o ile nie przeszkadza wam wielowątkowość i momentami bestialskie opisy. Poza tym pojawia się motyw bardziej lekki, dwójka ludzi, ich życie, różne sprawy ich łączące. Ogólnie nie jest bez przerwy ciężko, smutno i boleśnie. Znaczną część stanowi współczesność, więc jest to tak po prostu powieść z dodatkiem historii przedstawionej w ciekawej, mało spotykanej formie.

Jestem miło zaskoczona tą książką, nie podejrzewałam że tak dobrze będzie. Bałam się tej tematyki i myślałam, że będę się jedynie męczyć, ale na szczęście udało mi się wciągnąć w historię i powiem tyle - było warto.

7/10

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze